Saturday, November 8, 2014

nicnierobienie

doing nothing


nie nadaję się do oglądania filmów w których jest pseudonauka udająca naukę, na której się znam. dlatego w piątek wieczorem nie podobała mi się Lucy, ale za to łyknęłam Grawitację. no proszę was, używamy 10% mózgu? z tym nie dalibyśmy rady wiązać sznurowadeł. ale samo oglądanie było przyjemnym procesem. siedziałam sobie na kanapie z miłym i nie gadaliśmy za wiele. to nowa umiejętność nabyta w ten weekend: nie przeszkadzać sobie w oglądaniu tv ^^. co poza tym? szarość mnie spowalnia. ale ja ogólnie nie jestem osobą, która lubi pośpiech. lubię też długo przygotowywane posiłki i budzenie się półtorej godziny przed wyjazdem do pracy. a propos pracy, ostatnio zaczęło mi się chyba wydawać, że jestem tam niezbędna, co samo w sobie jest zawsze myślą głupią, a co powoduje, że nawet na randce nie mogłam się odprężyć. w ten długi weekend postanawiam walczyć z takimi scenariuszami w mojej głowie. moja praca nie będzie gościć na moim blogu, z pewnością nie ta praca i nie tutaj. za to wolę wam pokazać chryzantemy, które od dzisiaj stoją w moim oknie.

movies with pseudoscience are not my cup of tea. that's why on friday evening I didn't like Lucy, and Gravity was almost ok to me (at least pseudoscience wasn't the main protagonist there). really, do we use only 10% of our brains? we wouldn't know how to tie our laces! but the whole process of watching was very pleasant. I was sitting on a couch with my significant other and we didn't talk too much. this is a completely new skill in our relationship: not to disturb each other during watching tv ^^. besides, greyness makes me move slower. but I'm not an "always in a hurry" person, so it's ok. I also like slow food and getting up one and a half hour before going to work. and speaking about my work, lately I started to think like I'm indispensable, which is of course very stupid of me :). and it made me feel stressed, even when I was on my date. this long weekend is a good moment to fight this type of scenarios in my mind. enough, my current job won't be discussed on this blog :), instead, I prefer to show you chrysantemums that I've had in my window since today :).

6 comments:

  1. Nie oglądałam ani jednego filmu, ale może najwyższy czas oglądnąć coś nowego a nie ciągle wracać do starych filmów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W sumie nie tak nowe, "Grawitacja" była hitem rok temu, "Lucy" też już oglądali wszyscy moi znajomi. Nie poszłabym na to do kina z uwagi na ogłupiający slogan na plakacie i w fabule. Ale kino domowe to co innego.
      Pozdrawiam :)

      Delete
    2. Dla mnie każdy film, który jeszcze nie oglądałam to nowość.

      Delete
  2. ja także wolę slow. szczególnie o poranku. co nie zawsze jest latwe :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie należę do osób, które budzą się kwadrans przed odlotem samolotu, potrafią zjeść śniadanie i umyć włosy, nie spóźnić się i potem mieć dobry humor przez cały dzień - niestety to nie ja :D

      Delete

Have the best day ever, my friends :)