Thursday, February 26, 2015

jak można być tak spóźnioną?

how can I be so late? :D

doprawdy, trzeba się ogarnąć. nawet wiosna się pospieszyła i trwa już u nas od tygodnia, a ja dalej jestem spóźniona ze sprzątaniem, czytaniem, drutowaniem i milionem innych rzeczy. Widzicie te książki poniżej? kupiłam je i zrobiłam to zdjęcie ... w kwietniu 2012 roku:

really, I have to catch up. even spring has been earlier this year and I'm still late with tidying, reading, knitting and gazillion of other stuff. Do you see the books below? I bought them and took this pic ... 3 years ago, in May:

 
tylko jedną z nich pobieżnie przeczytałam. Autobiografię Patricka Swayze - jako książka mocno przeciętna, jako bezpośrednie świadectwo jego życia bardzo ciekawa. nigdy nie przypuszczałabym, że ten piękny mężczyzna był tak pełen złości i niezadowolenia z siebie. Domyślam się, że wszyscy znacie "Dirty Dancing", ale mogę polecić spokojnie jeszcze dwa jego filmy: "Na fali i "Ślicznotki". początkowo ten drugi film uważałam za słabą podróbkę australijskiej "Priscilli, królowej pustyni" Elliotta, ale któż czasem nie zmienia zdania? :).
 
>>> z tego kresu w jego karierze jest to piękne zdjęcie zrobione przez Mary Ellen Mark, które uwielbiam: FOTKA.
 
a wracając do książek, obiecuję sobie, że resztę przeczytam w tym roku: o byłej pani prezydentowej Stanów Zjednoczonych, o nieżyjącym piosenkarzu country, który jeszcze żył, gdy ją pisał, i o jak najbardziej aktualnej pisarce, która pali jak smok i denerwuje prawicę. oczywiście najpierw skończę biografię Tove. i jeszcze jedną wspaniałą książkę, o której tu kiedyś napiszę. bo taką mam metodę czytania: na histeryczkę. w związku z tym rozwlekły termin, który sobie wyznaczam, jest jak najbardziej adekwatny do sytuacji.
 
only one was read by me, rather cursorily. Swayze's autobiography is a very average book, but an interesting document of his life. I'd never thought that this handsome man was so full of self-deprecation and anger. Most probably you've seen "Dirty Dancing", but I urge you to watch "Point Break" and "To Wong Fu. Thanks for Everything Julie Newmar". Years ago I used to think the second one was just an inferior copy of australian "The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert", but who doesn't change one's mind with time? :).
 
>>> from this point in his career is the beautiful pic I love, taken by Mary Ellen Mark: HERE.
 
and going back to books, I promise myself, that I'll read the rest this year: about a former US president's wife, about a dead country singer (when he was writing it, he was alive of course), and a woman writer who smokes heavily and makes Polish right-wingers mad. yep! but before that, I have to finish Tove's biography. And one more beautiful book that I'm going to write about, someday. This is the way I do things :D, my reading style is a bit histerical. so you never know -- that's why a year to finish three books is a very adequate plan.
 
a tutaj, proszę bardzo, wełenki, które kupiłam w styczniu / and here you've got the yarns I bought in January:
 
 
kilka dni temu zaczęłam robić rękawiczkę z tej niebieskiej (całkiem sympatyczna wełna merynosa 100%). nie wiem ile razy od tego czasu sprułam ściągacz, ale możecie być pewni, że całej rękawiczki długo tu nie zobaczycie, bo na razie ściągacz czekający na sprucie łypie na mnie spomiędzy bałaganu na stole. może zastanie nas lato i 30-stopniowe upały?
 
several days ago I started knitting a mitt from the blue one (quite nice 100% merino wool). I have no idea how many times since then I unravelled the ribbing, but you can be sure you won't see here my mitt finished for a long time, because the ribbing is waiting for another alteration. maybe the whole fun is going to last until summer heatwave?