Saturday, September 19, 2015

czerwone jabłuszka i katzengebirge

red apples & katzengebirge


ten okres od ostatniego wpisu był i piękny, i trudny.
w czwartek został pobity wrześniowy rekord ciepła dla Wrocławia. 33 stopnie! nieźle :).
ale był też chłodniejszy czas i mitenki bardzo się przydały.
do astronomicznej jesieni zostało jeszcze kilka dni, w ogrodzie widać ją już na jabłoniach, w nocy słychać na polanach - jelenie ryczą aż miło.
rozmawiałam dzisiaj z Dżi o kotach i przy okazji znalazłam plakat promujący mój rodzinny region (author: Ryszard Kaja).

this period of time since my last post has been beautiful, and hard as well.
on thursday Wrocław broke 1962 temperature record for Sept. 33 degrees. not too shabby :).
but there was also a chillier time and the mittens proved to be very succesfull. .
there are still several days to autumn equinox, but fall is already present in our garden in apples trees, and at night you can hear it in the clearings as the rut has been getting into full swing.
I talked today with Dżi about cats and our homeland and I found the poster promoting both. 


tak, urodziłam się wśród kocich gór, w dawnym zakonie cysterek. nieźle to brzmi, nieprawdaż / yep, I  was born in the middle of the Cat Mountains, in the former Cisterian monastery. sounds cool, doesn't it?

1 comment:

Have the best day ever, my friends :)