Showing posts with label handmade. Show all posts
Showing posts with label handmade. Show all posts

Saturday, August 22, 2015

witaj pierwsza kwadro

welcome the first quarter moon


wiadomość tygodnia jest taka, że mamy nowego kota. ma na imię Wojtek, ma ok. 4 miesiące i niedługo zacznie ząbkować.

druga wiadomość, mniej istotna: skończyłam drutować moje pierwsze mitenki. już mam w głowie, że następne muszę zrobić z klinem na kciuk, bo metoda, którą wybrałam teraz jest najprostsza, ale mało elegancka.


the news of the week is we've got a new cat. Voytek is around 4 months old and I think he's going to cut his teeth soon.

the second news, not so important: I've finished knitting my first fingerless mittens. I've already got a plan to make another ones with thumb gusset, because the method I picked this time was easy but the effect wasn't elegant enough.

Wednesday, November 26, 2014

szary i brązowy

grey and brown

trochę nie pisałam, bo trochę robiłam. jeśli ktoś jest zainteresowany dalszymi losami brzydkiego szalika, oto i jest. od dzisiaj zwany rustykalnym. nadal nie schowałam końcowych nitek, więc nie noszę. na razie nabiera ważności pod Rózią. zamotałam go tylko rano na szyi, żeby sfotografować.

I didn't write a bit, because I knitted a bit. if anyone is interested in further fate of my ugly scarf, here it is, and now I call it r u s t i c; I haven't hidden the loose ends yet so I still don't wear it and it gains power under my cat. in the morning I wrapped it around my neck just to show you what it looks like, & tadaam:


listopad to miesiąc, gdy zapominam robić sobie makijaż przed pracą, bo nie ma co liczyć na naturalne światło o szóstej rano. od poniedziałku temperatura wyraźnie spadła, na wschodzie już podobno prószy śnieg, a u nas opadłe liście brązowieją i mokną. przerwa świąteczna za mniej niż miesiąc, a Amerykanie świętują już jutro. poniżej zostawiam piosenkę śpiewającej komety 67P, badanej przez satelitę o pięknej nazwie Rosetta. wszechświat wcale nie jest niemy. i brzmi jak obcy z filmu s-f.
 
November is a month when I forget to do my make-up before going to work, because there is no natural light around six am. since Monday the temperaturę has been much cooler, apparently it snowed in the east, but here the leaves go brown and wet. less than a month is left to the winter break. yay! tomorrow is the fourth Thursday of November so people in the USA celebrate Thanksgiving. below there's a link with an eerie song by the comet 67P. our Cosmos is not voiceless ... and sounds an awluf lot like some sci-fi alien. Happy Thanksgiving, stay safe and happy:)


Tuesday, November 11, 2014

brzydki szalik z pięknej włóczki

an ugly scarf made of a beautiful yarn

 

zdarza się. włóczka to piękna, szara Fine Lace Rowan w 80% baby suri alpaca, którą kupiłam kiedyś tam kiedyś i która czekała na ten szalik. a że ręce mam odwykłe, robię 35 oczek w kółko prawymi i nie zawsze dociągam tak samo, więc wychodzi mi brzydko. no i co? nie spruję. wiem, że wiele dziergaczek to perfekcjonistki, ale nie ja. będę miała brzydki szalik, nie macie pojęcia jak się cieszę.

mam nadzieję, że dzisiejsze Święto Niepodległości spędziliście wolni.

happens. the yarn is a gorgeous, grey Fine Lace Rowan, a blend of alpaca & merino wool. I knit the garter stitch and my hands are not so sure and skilful, so some of the stitches are too loose while others are to tight. as easy as pie but an unforgiving pattern. i know that many knitters are perfectionist, but i won't fix it and i'm going to have an ugly, grey scarf with inner beauty made by myself. I couldn't be happier.